program  galerie  jaZZ i okolice  edukacja  LOT  Opcje   o nas   sklep 
 engram  sektor I  piętro wyżej  pusta  galeria5  linki  Galeria Ściana Sztuki Dziecka 
 o galerii  aktualna ekspozycja  wkrótce  plan galerii  kontakt 
ARCHIWUM        wróć do bieżących informacji
english version


ŚR 13.10.2010, godz. 17.00 - wernisaż
CZW 14.10.2010 – ŚR 03.11.2010 - wystawa
 
PONAD PODZIAŁAMI

FOTOGRAFIE
wystawa zbiorowa ZPAF o/Śląsk

Wiesław Brzóska, Jakub Byrczek, Michał Cała, Ryszard Czernow, Maria Dzierżyńska, Arkadiusz Gola, Andrzej Górski, Halina Idziak, Paweł Janczaruk, Sławomir Jodłowski, Marek Jan Karaś, Andrzej Koniakowski, Antoni Kreis, Andrzej Jerzy Lech, Jerzy Lewczyński, Józef Ligęza, Krzysztof Lisiak, Krzysztof Liszka, Marek Locher, Jerzy Łakomski, Katarzyna Łata-Wrona, Beata Mendrek-Mikulska, Stanisław Michalski, Bogusław Michnik, Krzysztof Miller, Jowita Mormul,Janusz Musiał, Krzysztof Niesporek, Piotr Oleś, Krzysztof Pilecki, Wojciech Prażmowski, Aleksander Prugar, Zbigniew Sawicz, Stanisław Sputo, Bolesław Stachow, Maciej Stobierski, Timm Stutz, Maria Śliwa, Marek Wesołowski, Józef Wolny, Jan Zegalski, Aleksander Żakowicz  


Z przyczyn od nas niezależnych wystawa Andrzeja Jerzego Lecha: "Panoramiczny Dziennik Podróżny" nie odbędzie się.

Przepraszamy



Andrzej Jerzy Lech (ur. 1955 Wrocław)

Studiował fotografię artystyczną w Szkole Sztuk Pięknych w Ostrawie w Czechach w pracowni Borka Sousedika. W latach 80. związany z grupą fotografów działających we wrocławskiej Galerii Foto-Medium-Art. Jego wystawa 60 furtek z 1983 roku była proklamacją ruchu nazwanego później fotografią elementarną . W latach 1979–1987 prowadził w Opolu domową prywatną Galerię w drodze. W latach 80. stworzył kilka istotnych dla polskiej fotografii cykli jak: Amsterdam, Warka, Kazanłyk, 30 fotografii, Kalendarz szwajcarski, rok 1912. W roku 1987 brał udział w prestiżowej wystawie Award for Young European Photographers we Frankfurcie. Od 1989 mieszka w Jersey City, USA. W roku 2000 otworzył wystawę Kalendarz szwajcarski, rok 1912 podczas VIII Międzynarodowego Festiwalu Fotografii Fotofest  w Huston w Teksasie . W roku 2003 wziął udział w IV Międzynarodowym Biennale Sztuki Współczesnej we Florencji . Za zestaw fotografii z Dziennika podróżnego – Ameryka, Polska otrzymał IV nagrodę i Medal Lorenzo de Medici. W tym samym roku artysta otworzył Dziennik podróżny w Rotunda Gallery w Ratuszu w New Jersey. Kolejne prezentacje Dziennika podróżnego : poznańska Galeria 2piR, Instytut Polski w Sofii (2005), warszawska Galeria Yours, Galeria Pusta Górnośląskiego Centrum Kultury w Katowicach (obecnie Centrum Kultury Katowice im. K. Bochenek), Muzeum Diecezjalne we Florencji (2006), Muzeum Sztuki w Chetumal, Meksyk (2008).  W 2005 roku artysta otrzymał od Jersey City Landmarks Conservancy nagrodę za całokształt działalności artystycznej związanej z utrwalaniem na fotografii historycznych części miasta Jersey City. W roku 2006 Lech uczestniczył w wystawie XX wiek fotografii polskiej z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi w Shoto Museum of Art w Tokio oraz w Niigata City Art Museum w Niigata. W 2010 roku Lech zostal zaproszony przez burmistrza Wrześni do udzialu w projekcie fotograficznym pod nazwa Subiektyw, czyli Kolekcja Wrzesińska . W USA Lech reprezentowany jest przez Graphistock Alternative Photography . Prace artysty znajdują się w stałych zbiorach Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Narodowego w Gdańsku, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie, Śląskiej Kolekcji Sztuki Współczesnej w Katowicach, Kolekcji Sztuki Współczesnej Pfizera i Icon Pictures w Nowym Jorku oraz w Jersey City Museum w New Jersey.




COONEY ISLAND - BROOKLYN 2007



KINICHNA QUINTANA ROO - MEXICO 2007



BETHLEHEM PENNSYLVANIA 2007


śr 6.10.2010, godz. 17.00 - wernisaż
czw 7.10.2010 - czw 30.12.2010 - wystawa

ANDRZEJ JERZY LECH
Panoramiczny dziennik podróżny


    Widzowie odwiedzający stale Galerię Pustą wielokrotnie mieli już możliwość oglądania fotografii Andrzeja Jerzego Lecha – polskiego fotografa mieszkającego na stałe w USA – w tym na trzech wystawach indywidualnych: w 1999, 2002 i 2006 roku. Jego prace to bardzo szczególna fotografia: kameralna, wyciszona, w perfekcyjny i wyrafinowany sposób operująca formą zredukowaną do swoich podstawowych elementów. Fotografia programowo subiektywna, poszukująca w obrazach rzeczywistości jej „drugiego dna” – prawdy, która nie wszystkim i nie zawsze się objawia. Zdjęcia Andrzeja Lecha często opatrywane są nazwą „realizm magiczny”.
    Obecna wystawa, zawierająca prace z kilku ostatnich lat, ujawnia całkiem nowy rozdział w twórczości autora: fotografie panoramiczne. Wykonywane wielkoformatowym XIX-wiecznym aparatem 7 x 17 cali (ok. 18 x 43 cm), kopiowane stykowo, ukazują oszałamiające bogactwo szczegółów widoku. W zdjęciach Andrzeja J. Lecha technika zawsze jest częścią świadomej strategii i bardzo istotnym czynnikiem decydującym o formie. Panoramiczność pozwala w tym przypadku na spotęgowanie znaczeń, które były zawsze w centrum zainteresowania tego fotografa, a które kryły się w jednoczesnym wyeksponowaniu zarówno samego widoku rzeczywistości, jak i jej obrazu. Szeroki kadr, przełamujący pod względem kąta widzenia ograniczenia standardowych fotograficznych klatek, zbliża obraz do naturalnego, realnego widoku objętego wzrokiem. Z kolei bardzo starannie opracowana kompozycja i niezwykłe światło, które jest głównym bohaterem tych zdjęć, nadaje mu charakter fikcyjnego, jakby wyśnionego obrazu… I widz staje przed tymi fotografiami zdumiony, nie wiedząc, co ma przed sobą: zwyczajną rzeczywistość czy fantastyczną wizję? Andrzej J. Lech pokazuje, że jedno i drugie może istnieć w tym samym miejscu i czasie.
    Wystawa jest pierwszym pokazem serii panoram Andrzeja J. Lecha – polscy widzowie, dzięki wieloletniej współpracy autora z Galerią Pustą, mają możliwość obejrzenia ich jeszcze przed widzami amerykańskimi.


Ela Łubowicz



Magda


ŚR 04.08, godz. 17.00 - wernisaż
CZW 05.08 - NDZ 19.09 - wystawa

Katarzyna Karczmarz
Ludzie i Rzeczy


Rzeczy ...
... to oswojone przedmioty. To nośniki pamięci, ale także estetyczne byty zawierające swoje istnienie w kategoriach piękna. Tak w każdym razie daje się odczytać idea zawarta w cyklu fotografii Katarzyny Karczmarz. Ale jest i tak, że poprzez rzeczy manifestują się ludzkie sprawy. I choć te wyrafinowane fotografie martwych natur są piękne formalnie – zdradzając biegłość i profesjonalne umiejętności autorki - to inne piękno tych prac urzeka mnie bardziej: jest ono ukryte w historiach zawartych w nic z pozoru nie znaczących przedmiotach. Wiem bowiem, iż każdy z nich przechowuje pamięć o konkretnym, z jakichś względów ważnym dla autorki zdarzeniu, którego był świadkiem, lub bezpośrednio w nim uczestniczył. Sens tych fotografii polega zatem na  mówieniu do siebie, ma charakter unikatowy, ale nie hermetyczny. W celu pełniejszego przeniknięcia do tego, do czego tak wdzięcznie zaprasza nas estetyczna doskonałość tych zdjęć, konieczny jest komentarz odautorski, zaświadczający o ich emocjonalnym zapleczu, dający możliwość pełnego zrozumienia nie tyle szczegółów, co samej w sobie zasady podstawowej, którą autorka kieruje się w swojej praktyce fotografowania. Idzie o to, iż rzeczy, jeśli przejmują ludzkie wibracje, stają się amuletami, totemami, przedmiotami magicznymi. Takie też są rzeczy sfotografowane przez Katarzynę Karczmarz, takie również są fotografie tych dziwnych przedmiotów – są magiczne. Wewnętrzny komentarz jest zawarty w sposobie inscenizacji, rodzaju oświetlenia, w rejestracji specyficznej wykreowanej przez autorkę fotogenii.

Ludzie...

... na fotografiach Katarzyny Karczmarz są nasyceni światłem – w ten przedziwny sposób, iż światło wydobywa się z postaci, jest jakby dane od nich, od wewnątrz. Odnoszę wrażenie, że  emanują one dobrem – w podobnym znaczeniu, jak rzeźby Fidiasza, nacechowane godnością, powagą, spokojem, także mitologiczną symboliką. Te fotografie są na pewno znakomitymi portretami... ale to zbyt dosłowne i niepełne określenie. W moim przekonaniu są to postacie, w które artystka włożyła swoją tęsknotę do odnalezienia ludzi urzeczywistnionych, pięknych wewnętrznym etosem bycia człowiekiem.

Ludzie i Rzeczy...
...są opowieścią o świecie idealnym, pełnym znaczeń i ukrytej symboliki. Jest to świat, w którym autorka upatruje swego własnego artystycznego spełnienia. Tylko ludzie i tylko rzeczy nas otaczają. Więcej nie ma nic. Skoro tak, to musi się w nich zawierać transcendencja, sens stworzenia. O tych zasadniczych sprawach opowiadają te fotografie.      

Piotr Komorowski


Katarzyna Karczmarz

Urodziła się w 1978r. w Jeleniej Górze. Studia na wydziale Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Wrocławskiego oraz w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej we Wrocławiu. Dyplom z fotografii uzyskała pod kierunkiem Wojciecha Zawadzkiego. Zajmuje się fotografią humanistyczną, najbliższe jej środki wyrazu to portret i martwa natura. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików. Naucza warsztatu fotografii klasycznej i technik studyjnych w Międzynarodowym Forum Fotografii „Kwadrat”. Laureatka Grand Prix Międzynarodowego Salonu Martwa Natura w Fotografii w 2007 r., Grand Prix Krajowego Salonu Fotografii Artystycznej, Żary 2009 r. oraz Dyplomu Honorowego Rady Artystycznej ZPAF „Konfrontacje 2010”.

Wybrane wystawy zbiorowe i indywidualne:

2010 r. Wystawa Pokonkursowa XXXV Konfrontacji Fotograficznych w Gorzowie Wlkp.,
2010 r. Widzieć więcej w Galerii Sztuki Najnowszej w Gorzowie Wielkopolskim.,
2009 r. Wystawa Pokonkursowa XIX Krajowego Salonu Fotografii Artystycznej w Żarach,
2008 r. Wiosenna Aukcja Fotografii Polskiej, Warszawa, Stara Galeria ZPAF,
2008 r. Teraz - dowód współistnienia w Galerii BWA w Jeleniej Górze,
2008 r. Martwa Natura w Galerii "Pod Atlantami" w Wałbrzychu,
2008r. Martwa Natura w Galerii "Korytarz" Jeleniogórskiego Centrum Kultury,
2006 r. 2. Przegląd Twórczości Fotograficznej Artystów Jeleniogórskich w Galerii "Korytarz" JCK.




















ŚR 07.07, godz. 17.00 – wernisaż
CZW 08.07 – CZW 01.08 – wystawa

Štěpán Grygar
Fotografie



    Prace Štěpána Grygara są ważną składową czeskiej sceny artystycznej. Szczególną popularnością cieszy się jego cykl efemerycznych, czarno-białych fotografii oraz postkonceptualna seria fotograficzna. Grygar posiada charakterystyczny i dobrze rozpoznawalny styl. Współistnieją w nim, co najmniej od wczesnych lat dziewięćdziesiątych, dwa równorzędne podejścia: pierwsze polega na odejsciu od “czystej” fotografii, w kierunku surrealizmu i tradycji czeskiej fotografii wizerunkowej, spod znaku Jozefa Sudeka. Podejście drugie, skoncentrowane na krytyce reprezentacji nawiązuje do ideii postrukturalizmu, gdzie kategoria mimesis – odtwarzania rzeczywistosci, ustąpiła miejsca zasadzie kreacji – tworzenia rzeczywistości.
    W niedawnych pracach Grygara, pełnych jasnych, kolorowych powierzchni, zauważalna jest inklinacja artysty w stronę fotografii barwnej, sugerująca pewną – być może niezamierzoną – konfrontację ze światem malarstwa.
Prezentowane na wystawie w Galerii Pustej serie fotograficzne Grygara mają charakter sekwencji – kolejne fotografie różnią się od siebie tylko nieskończenie małymi przesunięciami, wszystkie są tak samo ważne, a rozpatrywane jako całość tworzą nową jakość – generują inne liczne wizerunki. W pracach tych artysta eksploruje problem wzajemnego wpływu poszczególnych elementów obrazu na siebie nawzajem, zwraca uwagę, że nawet minimalne zmiany kąta widzenia, czy segmentu czasu są decydujace dla relacji między elementami obrazu (dla tego czy „wspierają“, czy „tłumią“ się one nawzajem). Problematykę tę świetnie ilustruje seria Untilted [ Kolorowe światło ] z 2006 roku – planarne struktury geometryczne podkreślane przez przykuwajace wzrok kolorowe pola. Kolejna praca (równiez w formie planarnej struktury): The Wall Pulled Down (Bruksela) z lat 2006 – 2009 w zupełnie niedokumentalny sposób, wychwytująca transformacje zachodzące w dziś już nieistniejącym obiekcie z lat 70., wskazuje na ważną cechę konceptualnej i postkonceptualnej fotografii: artysta nie przestrzega żadnych uprzednio określonych zasad “chwytania” obiektu (równa odległość, równe naświetlanie, itd.); lecz, przeciwnie: uzyskuje wrażenie głębi poprzez dokonywanie minimalnych przesunięć kąta ujęcia. W Zielonej Serii , Grygar choć wydaje się być bardziej rzeczowy – w sensie identyfikacji zobrazowanego obiektu (pudełko) – nadaje przestrzeni niemal transcendentny charakter.
    Swoimi pracami artysta sprowadza CZAS – tak istotny dla tradycyjnej fotografii, do kategorii ilościowych (czas jako względna ilość sekwencji). Parafrazując Deleuze’a jest to czas wyimaginowany i niestały .

Štěpán Grygar
Štěpán Grygar urodził się w 1955 roku w Pradze. Jest absolwentem Wydziału Filmowego i Telewizyjnego Akademii Muzycznej w Pradze (FAMU), a obecnie profesorem tej Uczelni (kieruje zakładem Fotografii artystycznej). Artysta zorganizował blisko 40 wystaw indywidualnych (m.in. W Pradze, Brnie, Bratysławie, Wrocławiu, Monachium, Besançon, Londynie czy w Houston) oraz brał udział w kilkuset wystawach grupowych. Jego prace są częścią licznych ważnych europejskich i amerykańskich kolekcji.

Wystawy (wybór):
1985 Galeria Foto-Medium-Art, Wrocław
1989 Lacunza Akademia, San Sebastian, Hiszpania
1989 Liget Galeria, Budapeszt
1989 Cankarjev Dom, Ljubljana
1990 Galeria Foto-Medium-Art, Wrocław
1990 Galerie Mathieu, Besançon
1995 Transitions , Czech Centre, Londyn
1997 Green Label , Praski Dom Fotografii, Praga
2006 Fotografie , Galeria Sztuki Współczesnej, Rudnice nad Łabą
2009 Serie fotograficzne , Galeria Školská 28, Praga
2009  New Visualism (z Fernando La Rosa), Fotofest Headquarters, Houston, USA
2009  Serie fotograficzne II , galerie 5. patro, Praga

Strona domowa artysty: www.stepangrygar.cz/





Anna Kutera
Genetyczne konteksty

ŚR 09.06, godz. 17.00 – wernisaż
CZW 10.06 – NDZ 04.07 - wystawa


Anna Kutera począwszy od 1975 roku, kiedy to rozpoczęła pracę nad cyklem Morfologia nowej rzeczywistości, mierzy się z „tkanką pamięci”, rozwija historię rodziny Przerwów, pochodzącej z Górnego Śląska. Tę opowieść tworzoną w relacji fotograf – model cechuje intymność, Kutera ma wgląd w historię czterech pokoleń Przerwów, a szczególna więź łączy ją z dziewczynką o imieniu Marta i jej ojcem – Witkiem, bohaterami serii zdjęć powstających na przestrzeni 35 lat.
Najnowszy cykl Geneza (2010) jest rodzajem podsumowania, w którym w odniesieniu do dziewczynki rozpatrywane są kwestie tożsamościowe. Artystka uparcie powraca do tematów i pytań, które od dawna zaprzątają jej umysł; konfrontuje się z samą sobą, z poglądami sprzed lat. Fotografie traktowane są przez nią jako medium, nie estetyka jest ich siłą, a prowokowanie ważnych, filozoficznych pytań. Czystość, oszczędność formy (zdjęcia obrysowane białym konturem umieszczone są na czarnym tle i opatrzone odręcznymi podpisami, jak w starych rodzinnych albumach) idzie w parze z grą z kategoriami: intymne-publiczne, prawda-mistyfikacja.
W Genezie mamy wizerunki osób, które łączą geny, więzy krwi, ale i uczestnictwo w religijnych rytuałach: Marta, jej ojciec, dziadek i siostra dziadka, Irena, są sfotografowani w dniu Pierwszej Komunii Św. Zaznaczona zostaje więc ciągłość tradycji, świąt, charakterystycznych dla śródziemnomorskiego i katolickiego kręgu kulturowego. To współuczestnictwo w rodzinnych rytuałach jest jednym z czynników określających morfologię tożsamości Marty Przerwy, ale i morfologię jej indywidualnej pamięci. Ta pamięć ugruntowuje tożsamość dziewczynki, jest ocalająca dla „ja”, ale może również kojarzyć się z ograniczeniami. Geny, dzieciństwo, wzorce zachowań przejęte od przodków determinują nasze losy. Gdzie zatem miejsce na autokreację?
Gabriela Dragun

Anna Kutera
Urodzona 16.06.1952 roku w Zgorzelcu. Absolwentka Wydziału Malarstwa Grafiki i Rzeźby w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych ( dziś Akademia Sztuk Pięknych) we Wrocławiu. Dyplom z malarstwa w pracowni prof. Konrada Jarodzkiego w 1977 roku. W latach 1975 – 85 współprowadzi Galerię Sztuki Najnowszej w Akademickim Centrum Kultury „Pałacyk” we Wrocławiu, przeniesiona w 1979 na ul. Jatki (Pracownie Sztuk Plastycznych). Współorganizator międzynarodowego ruchu Sztuki Kontekstualnej. Od 1977 roku członek Związku Polskich Artystów Plastyków (Okręg Wrocławski), od 2004 roku wiceprezes Zarządu Okręgu Wrocławskiego ZPAP.Multimedialistka: realizuje rzeźby, instalacje, fotografię, film, wideo, malarstwo i performance. Od 1974 roku zrealizowała 32 wystawy indywidualne i ponad 120 wystaw zbiorowych w kraju i za granicą.
















6 MASEK


Anna Kutera
Genetyczne konteksty

ŚR 09.06, godz. 17.00 – wernisaż
CZW 10.06 – NDZ 04.07 - wystawa


Anna Kutera począwszy od 1975 roku, kiedy to rozpoczęła pracę nad cyklem Morfologia nowej rzeczywistości, mierzy się z „tkanką pamięci”, rozwija historię rodziny Przerwów, pochodzącej z Górnego Śląska. Tę opowieść tworzoną w relacji fotograf – model cechuje intymność, Kutera ma wgląd w historię czterech pokoleń Przerwów, a szczególna więź łączy ją z dziewczynką o imieniu Marta i jej ojcem – Witkiem, bohaterami serii zdjęć powstających na przestrzeni 35 lat.
Najnowszy cykl Geneza (2010) jest rodzajem podsumowania, w którym w odniesieniu do dziewczynki rozpatrywane są kwestie tożsamościowe. Artystka uparcie powraca do tematów i pytań, które od dawna zaprzątają jej umysł; konfrontuje się z samą sobą, z poglądami sprzed lat. Fotografie traktowane są przez nią jako medium, nie estetyka jest ich siłą, a prowokowanie ważnych, filozoficznych pytań. Czystość, oszczędność formy (zdjęcia obrysowane białym konturem umieszczone są na czarnym tle i opatrzone odręcznymi podpisami, jak w starych rodzinnych albumach) idzie w parze z grą z kategoriami: intymne-publiczne, prawda-mistyfikacja.
W Genezie mamy wizerunki osób, które łączą geny, więzy krwi, ale i uczestnictwo w religijnych rytuałach: Marta, jej ojciec, dziadek i siostra dziadka, Irena, są sfotografowani w dniu Pierwszej Komunii Św. Zaznaczona zostaje więc ciągłość tradycji, świąt, charakterystycznych dla śródziemnomorskiego i katolickiego kręgu kulturowego. To współuczestnictwo w rodzinnych rytuałach jest jednym z czynników określających morfologię tożsamości Marty Przerwy, ale i morfologię jej indywidualnej pamięci. Ta pamięć ugruntowuje tożsamość dziewczynki, jest ocalająca dla „ja”, ale może również kojarzyć się z ograniczeniami. Geny, dzieciństwo, wzorce zachowań przejęte od przodków determinują nasze losy. Gdzie zatem miejsce na autokreację?
Gabriela Dragun

Anna Kutera
Urodzona 16.06.1952 roku w Zgorzelcu. Absolwentka Wydziału Malarstwa Grafiki i Rzeźby w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych ( dziś Akademia Sztuk Pięknych) we Wrocławiu. Dyplom z malarstwa w pracowni prof. Konrada Jarodzkiego w 1977 roku. W latach 1975 – 85 współprowadzi Galerię Sztuki Najnowszej w Akademickim Centrum Kultury „Pałacyk” we Wrocławiu, przeniesiona w 1979 na ul. Jatki (Pracownie Sztuk Plastycznych). Współorganizator międzynarodowego ruchu Sztuki Kontekstualnej. Od 1977 roku członek Związku Polskich Artystów Plastyków (Okręg Wrocławski), od 2004 roku wiceprezes Zarządu Okręgu Wrocławskiego ZPAP.Multimedialistka: realizuje rzeźby, instalacje, fotografię, film, wideo, malarstwo i performance. Od 1974 roku zrealizowała 32 wystawy indywidualne i ponad 120 wystaw zbiorowych w kraju i za granicą.




Anna Kutera GEN KOLORU 2009



Anna Kutera GEN KOLORU 2009



Anna Kutera GEN KOLORU 2009



Anna Kutera GEN KOLORU 2009



Anna Kutera GEN KOLORU 2009



Anna Kutera GEN KOLORU 2009



Na zdj?ciu od lewej stoj? Tomá? Rasl, Jan Reich (zm. w 2009r.), Bohumír Prok?pek (zm. w 2008 r.), Jaroslav Bene?, Karel Kuklík, Petr Helbich.


Český Dřevák i jego gość
Czeska fotografia wielkiego formatu

ŚR 07.04 GODZ 17.00 – wernisaż
CZW 08.04 – NDZ 30.05 - wystawa

Wystawa prac sześciu współczesnych fotografików czeskich i jednego artysty z Polski, którzy swoje zdjęcia wykonują przy pomocy starych kamer wielkoformatowych.

Członkowie grupy Český Dřevák to: Petr Helbich, Karel Kuklík, Jan Reich, Jaroslav Beneš, Bohumír Prokůpek i Tomáš Rasl. Pierwsza wspólna wystawa artystów miała miejsce w 2000 roku. Na obecnej wystawie organizowanej w Galerii „Pustej” w Górnośląskim Centrum Kultury w Katowicach będzie można zobaczyć prace grupy w jej pełnym składzie – także ostatnie dzieła Jana Reicha i Bohumíra Prokůpka, którzy zmarli w zeszłym roku.



Galeria Pusta

MAREK DOMAŃSKI
PSYCHOPOMPOS

03.02.2010, godz. 17.00 - wernisaż
04.02.2010 - 31.03.2010 - wystawa

"W tworzonych przez Domańskiego cyklach inscenizowanych fotografii aparat jest traktowany jako metafora ludzkiej nieświadomości oraz procesów przejawiania się jej symptomów w marzeniu sennym. W cyklu Psychopompos artysta nie tylko prezentuje zdjęcia budowanych przez siebie - na zasadzie wolnej gry znaków i skojarzeń - onirycznych konstrukcji. Eksponuje dodatkowo te konstrukcje, zamknięte w prostopadłościennych kapsułach: "aparatach" wyposażonych w szybę lub specjalny układ optyczny. Co więcej, na jednym ze zdjęć, swoistej alegorii całego cyklu, aparat staje się "twarzą" humanoidalnego tworu, istoty podlegającej mechanice nieświadomych impulsów i obrazów. Dostęp do nich zyskuje jedynie wpadające przez obiektyw światło. To tytułowy Psychopompos - mityczny pomocnik oraz przewodnik dusz, a także figura połączenia między nieświadomością i jaźnią w jungowskiej teorii marzenia sennego." - Tomasz Załuski



Galeria Pusta
Galeria Sektor I
 

AMERYKAŃSKIE METAFORY


czw 12.11, godz. 17.00 – wernisaż
pt 13.11, godz. 10.00 – wykład  
pt 13.11  –  czw 31.12  - wystawa

 



Dziura w całym czyli fotografia nie całkiem szczelna

Fenomen fotografii otworkowej to nie tylko sam fakt stworzenia obrazu w ciemni za pomocą prostego otworu. Niezwykłość tej fotografii opiera się z jednej strony na fascynacji obrazem, którego nie sposób kontrolować, z drugiej zaś strony na niezaprzeczalnym uroku specyficznej estetyki takiego obrazu, wymagającej innych zasad działania i innych przemyśleń niż klasyczna fotografia.

Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat fotografia otworkowa przeżywa w naszym kraju rozkwit: coraz więcej entuzjastów (i trzeba zaznaczyć, że są to zazwyczaj ludzie młodzi) buduje swoje własne aparaty otworkowe. Zauważmy, że w zachodniej Europie czy w Stanach Zjednoczonych tym szczególnym rodzajem fotografii zajmuje się duża i prężna grupa artystów. Wykrystalizowała się tam czołówka fotografów, którzy swoją pracą artystyczną (ale także i dydaktyczną) i zaangażowaniem w rozpowszechnianiu fotografii otworkowej zajmują czołowe miejsca w światowym rankingu mistrzów tego typu fotografii. I właśnie z tej czołówki udało nam się zaprosić ośmiu amerykańskich fotografów do wzięcia udziału w wystawie Amerykańskie Metafory w galeriach Górnośląskiego Centrum Kultury w Katowicach: Pustej i Sektor I w ramach III Ogólnopolskiego Festiwalu Fotografii Otworkowej.

Artyści prezentują na wystawie osiem projektów. Mamy więc kalotypowe martwe natury, które typowe są dla Jesseci Ferguson (warto wspomnieć, że część tych prac powstało z udziałem eksponatów pochodzących z Polski). Możemy także zobaczyć wspólne prace Nancy Spencer i  Erica Rennera , które pod powierzchnią pstrokatego koloru poruszają tak poważne tematy, jak Auschwitz, feminizm czy upadek cywilizacji. Walter Crump , eksperymentujący za pomocą szczególnej formy aparatu otworkowego – tzw. anamorficznego - pokazuje wręcz „tańczącą” architekturę. Prace Marthy Casanave zbliżone są i stylistycznie, i tematycznie do romantycznych pejzaży Caspara Davida Friedricha. Podobnie Craig Barber prezentuje serię fotografii przedstawiających naturę – w przeciwieństwie jednak do Casanave, której fotografie przepełnione są tęsknotą i mówią o siłach natury, w monochromatycznych obrazach Barbera zobaczymy tajemniczy las i to, co może się w nim dziać. Sarah Van Keuren i Scott McMahon wykorzystują estetykę piktorialną z przełomu XIX i XX wieku, używają koloru wybiórczo, a tonacje dzielą za pomocą technik szlachetnych, jak guma czy cyjanotypia. Van Keuren przedstawia różnorodne prace: od graficznych abstrakcji po beztroskie portrety, McMahon zaś tworzy dzieła mocno symboliczne.

Wystawa Amerykańskie Metafory z udziałem najważniejszych współczesnych przedstawicieli fotografii otworkowej z USA jest kontynuacją dialogu, który zapoczątkowany został w 2007 roku wystawą polskiej fotografii otworkowej Made in Poland w Bostonie i New Bedford. Mamy nadzieję, że nasza wystawa będzie ważnym bodźcem, który przyczyni się do umocnienia pozycji fotografii otworkowej na scenie fotografii artystycznej w Polsce.

georgia Krawiec
kuratorka




Craig Barber



Eric Renner i Nancy Spencer



Jesseca Ferguson



Martha Casanave



Sarah Van Keuren



Scott McMahon



Walter Crump


Patronat medialny: 



www.silesiakultura.pl



www.artinfo.pl



www.SwiatObrazu.pl


Krzysztof Szlapa
Łukasz Biederman
Robert Panas
Tomasz Zając

Światowidz

wernisaż: śr, 05.08, godz. 17.00
wystawa: czw, 06.08 - ndz, 27.09

Fotografując w miejscach, na które inni nie zwróciliby uwagi, znajdujemy siebie samych. Zwracamy szczególną uwagę na sposób kadrowania. Nasze podejście ma coś z osobistego dokumentu, ale świat, który pokazujemy, przez użycie odpowiednich aparatów lub przez dobór motywów staje się niesamowity w swojej naturalności. Nawet w miejscach powszechnie uważanych za niefotogeniczne twoarzymy światy, które fascynują ludzi.
Myślę, że nasz wspólny mianownik leży głębiej niż na poziomie tematu zdjeć. Moim zdaniem jest to podejście do fotografii w ogóle.

Krzysztof Szlapa




Robert Panas



Tomasz Zaj?c



?ukasz Biederman



Krzysztof Szlapa


Miriam Petráňová

My Celebrities

fotografie

 

śr, 08.04.09 - wernisaż
czw, 09.04.09 - 24.05.09 - wystawa




Roger Babson



Desiderus Erasmus




Elizabeth II



Franz Kafka





Anita Andrzejewska

Nur-e dżan

fotografie

 

śr, 11.02.09 - wernisaż

czw, 12.02.09 - ndz 29.03.09 - wystawa

UWAGA! od wt, 03.03.09 do ndz, 08.03.09 - przerwa w ekspozycji!

 

 

 






Na wystawę składa się kilkadziesiąt fotografii, które powstały podczas czterech podróży do Iranu. Autorka woluntarystycznie brała udział w międzynarodowych projektach wymiany artystycznej między twórcami z Europy i Iranu. W ramach Festiwalu Literatury Dziecięcej prowadziła warsztaty ilustracji dla dzieci w Teheranie, podczas Letniej Akademii Sztuki zajęcia z fotografii dla studentów Uniwersytetu w Jazd oraz współnie z fotografami i pisarzami z Iranu i Europy pracowała nad albumami My Yazd , Karawana i Na Szlaku Jedwabnym .Po zakończeniu pracy nad tymi projektami samotnie podróżowała po Iranie i przemierzyła kraj od Teheranu na wschód aż po granice Pakistanu i Afganistanu, na północdo Maszhadu i na tereny turkmeńskie oraz na południe po Zatokę Perską.

W czasie tych wędrówek powstały czarno-biale zdjęcia, które są osobistym, poetyckim zapisem ulotnych obrazów i nastrojów. Są wśród nich portrety irańskich przyjaciół, przygodnie spotkanych ludzi, fotografie wnętrz bazarów ze starożytnych miast jak Isfahan, Sziraz czy Jazd, pustynne pejzaże bezdroży Sistanu i Beludżystanu oraz morskie krajobrazy wybrzeży i wysp Zatoki Perskiej.






"Uwaga autorki nie koncentruje się jednak na egzotyce miejsca, ale na detalach, przedmiotach, gestach, a przede wszystkim na nastroju i grze światłocieni w przestrzeni. Różnorodny świat sprowadzony do jego najbardziej elementarnych cząstek staje się swego rodzaju jednością, mówi tym samym językiem niezależnie od różnic kulturowych, etnicznych, klimatycznych. W tych fotografiach nieważne jest miejsce ani czas - pojęcia te genią w spojrzeniu, które nie uniformizuje, ale jakby przywraca im ich pierwotną, najgłębszą formę. Pytanie, które stawia przed sobą autorka dotyczyc możliwości opisu świata i miejsca artysty w tym opisie."


Andrzej Pilichowski-Ragno









JAROSLAV BENE?



JAROSLAV BENE?



JAKUB BYRCZEK



JAKUB BYRCZEK



S?AWOJ DUBIEL



S?AWOJ DUBIEL



EWA ANDRZEJEWSKA



EWA ANDRZEJEWSKA



GÁBOR KEREKES



GÁBOR KEREKES



ANDRZEJ JERZY LECH



ANDRZEJ JERZY LECH



MAREK LIKSZTET



MAREK LIKSZTET



BOHUMÍR PROK?PEK



BOHUMÍR PROK?PEK



TOMÁ? RASL



TOMÁ? RASL



JAN REICH



JAN REICH



MAREK SZYRYK



MAREK SZYRYK



BALÁZS TURAY



BALÁZS TURAY



WOJCIECH ZAWADZKI



WOJCIECH ZAWADZKI



JOSEF ?ESLA



JOSEF ?ESLA


Dwie Tradycje


21.06 – 31.07.2007

wernisaż: 20.06.2007, godz. 17.00 (środa)

Artyści:
EWA ANDRZEJEWSKA, JAROSLAV BENEŠ, JAKUB BYRCZEK, JOSEF ČESLA, SŁAWOJ DUBIEL, GÁBOR KEREKES, ANDRZEJ JERZY LECH, MAREK LIKSZTET, BOHUMÍR PROKŮPEK, TOMÁŠ RASL, JAN REICH, MAREK SZYRYK, BALÁZS TURAY, WOJCIECH ZAWADZKI



Prezentowane na wystawie prace powstały w trakcie pleneru zorganizowanego przez Górnośląskie Centrum Kultury jesienią 2006 roku na Górnym Śląsku dla artystów-fotografów z krajów Grupy Wyszehradzkiej. Według autorskiej koncepcji Jakuba Byrczka, kuratora pleneru, spotkały się w tym szczególnym miejscu dwie tradycje: przemysłu górniczego oraz wielkoformatowej, czarno-białej fotografii. Łączy je początek i koniec: pierwsze kopalnie węgla na Śląsku powstały w tym samym mniej więcej czasie, kiedy rozpoczął się rozwój fotografii – w połowie XIX wieku; i jedna, i druga dożywają dzisiaj swego kresu, wypierane przez nowocześniejszy przemysł i technikę. Fotografie autorów przywiązanych nadal do tradycyjnego aparatu, wymagającego negatywów-pojedynczych kaset oraz długiego czasu naświetlania, z uwagą i nostalgią ukazują obrazy świata, który na naszych oczach właśnie odchodzi.


       MIĘDZY PRZESZŁOŚCIĄ A PRZYSZŁOŚCIĄ

Górny Śląsk: ziemia błogosławiona i ziemia przeklęta zarazem. Niezwykłe miejsce, gdzie w pięknym falistym pejzażu, wśród pól i lasów wyrastają nagle wieże kopalń i kominy hut; gdzie tłoczą się ulice i domy, odbierając oddech miastu, które bez żadnej wolnej przestrzeni „pomiędzy” staje się już innym miastem. Ziemia kryjąca w sobie „czarne złoto” chciwie poszukiwane przez ludzi i ziemia zasnuta pyłem i dymem, z resztkami lasów, w których już nie śpiewają ptaki. Inni są tu także ludzie: mówiący melodyjną śląską gwarą, z długimi i krótkimi samogłoskami, z miękkimi słowami zachowanymi jeszcze ze staropolszczyzny, przetykanymi twardym brzmieniem zapożyczeń niemieckich. Tożsamość Górnego Śląska od połowy XIX wieku związana jest z przemysłem górniczym – to wciąż podstawa życia większości rodzin tego regionu.

Co będzie dalej z tym miejscem tak szczególnym, tak wyraźnie innym pośród ziem sąsiednich; miejscem o własnych tradycjach, języku, pejzażu węglowych hałd i ceglanych „familoków” z czerwonymi futrynami okien? Śląska kraina zmienia właśnie skórę: przemysł węglowy odchodzi w przeszłość. Początek przemian jest bolesny, bo wszystko zaczyna się od ruiny tego co było.

W tym właśnie trudnym czasie – czasie granicznym między przeszłością a przyszłością regionu – czternastu fotografów z innych części Polski oraz trzech sąsiednich krajów zjawiło się tutaj specjalnie, by zarejestrować rzeczywistość czasu przełomu. W ich spojrzeniu zawarty jest pewien szczególny ton, współbrzmiący z sytuacją miejsca. Może lepiej byłoby powiedzieć, że spojrzenie to naznaczone jest osobliwą smugą; smugą rezygnacji i nostalgii. Wszyscy oni bowiem uprawiają ten rodzaj fotografii, który również właśnie się kończy, na naszych oczach znika. Podobnie jak inne paliwa i nowe technologie wypierają górnictwo i hutnictwo oparte na węglu, tak samo nowoczesna technika zastępuje wybraną przez tych właśnie fotografów tradycyjną odmianę ich dziedziny. Coraz trudniej o czarno-biały negatyw w kasecie, jaki używany jest w starych aparatach wielkiego formatu; dotychczasowi producenci porzucają wytwarzanie barytowego papieru, na którym w klasycznej ciemni chemicznej kopiuje się stykowo obrazy z tych właśnie dużych negatywów.

Jeden z nich, Andrzej Jerzy Lech (który przyjechał na Śląsk aż z Nowego Jorku), napisał: „nie jesteśmy fotografami czasu świetności”. Trafił w samo sedno. „Klasyczni” fotografowie mają powody odczuwać, że znaleźli się na marginesie głównego nurtu tej dziedziny. A ponieważ z własnej woli na tym marginesie pragną pozostać, siłą rzeczy patrzą na świat nieco melancholijnie, poszukując w nim obrazów samotności, opuszczenia, przemijania. Któż lepiej od nich potrafi odczuć szczególną aurę ziemi, której życie staje się właśnie przeszłością?

Każdy z czternastu fotografów zaproszonych na plener ujrzał taki obraz Górnego Śląska, jaki wyniknął ze spotkania tego miejsca z jego indywidualną wrażliwością i doświadczeniem wyniesionym z dotychczasowej pracy artystycznej. Z tych różnorodnych ułamkowych obrazów, zestawionych razem, układa się, jak w kalejdoskopie, obraz zupełnie nowy: wielowątkowa opowieść pełna niespodziewanych znaczeń. Wiele z nich mówi nie tylko o rzeczywistości nieczynnych kopalń i hut oraz smutnych domów – o ruinie, brzydocie i opuszczeniu – ale także o niezwykłości i szczególnym pięknie tej wyjątkowej krainy. Zdumiewające piękno śląskiego pejzażu autorzy zdjęć potrafili dostrzec i w lirycznych detalach, i w epickich, patetycznych panoramach.

Widza oglądającego ten zestaw fotografii uderza, że prawie nigdzie nie ma tu ludzi. Jeśli już pojawiają się, to jako drobne sylwetki w głębi kadru, jeden z wielu elementów widoku. Fotografowie, którzy posługują się starymi, dużymi aparatami na statywach, których obiektywy zapisują obraz w długim czasie, z zasady nakierowują swoją uwagę na te obiekty, które nie poruszają się, nie wychodzą z kadru w trakcie wykonywania zdjęcia. Nie może to więc być fotografia reporterska. Jednak nie przedstawiając ludzi, w rezultacie mówi o nich więcej i istotniej niż można pokazać na migawkowych zdjęciach chwytających „na gorąco” różne sytuacje. Właśnie nieobecność człowieka jest na tych obrazach znacząca. Znaczące stają się pozostawione przez niego przedmioty i ich wzajemne korespondencje; swoją rolę odgrywa tu także ich tło: ziemie i niebo, światło i cień. Brak osób, których ślady obecne są na fotografiach, sprawia, że można je „zobaczyć” w wyobraźni sugestywniej niż w rzeczywistości – idąc po tropach przedmiotów oraz symbolicznych sensów blasku i mroku.

Fotografie Balazsa Turaya opowiadają o zaskoczeniu i zdumieniu nagłym spotkaniem z innym światem, kiedy to malowniczy krajobraz rozległych, jasnych pól i ciemnych kęp drzew ustępuje nagle miejsca mrocznym, błotnistym fabrycznym podwórzom, kryjącym widoki, które niosą lęk i przeczucie katastrofy. Ruina i brzydota tego świata to temat zdjęć Marka Szyryka – ukazują one niemy spektakl odgrywany przez samą scenografię: resztki nieistniejącej już fabryki, jak rozsypane kości na betonowej pustyni. Ze smutkiem i rezygnacją, nie z lękiem, patrzy Wojciech Zawadzki na pejzaż, gdzie zamiast strumieni wiją się niekończące rury wśród opuszczonych fabrycznych budynków. Słoneczne światło, którego refleksy odbijają zakurzone szybki okien, wnosi jednak w to odpychające otoczenie promień nadziei.

Ciche i nieruchome kopalniane maszyny, także wózek z ostatnim urobkiem, na fotografiach Sławoja Dubiela czekają w uśpieniu na swoje nowe życie – podobnie jak urwany podwójny tor kolejowy, który wydaje się kierować wprost do nieba. Oznaki nowego, zupełnie innego już życia, które pokątnie toczy się w opuszczonych i zapomnianych miejscach, odnajduje w pozornie nijakich zaułkach Bohumír Prokůpek. Jaroslav Beneš, chwytając swoim obiektywem wdzierające się w pejzaż rozbłyski oślepiającego światła, przemienia szare i pełne chaosu krajobrazy w niematerialne zjawy. Dalej – na fotografiach Jana Reicha – ciemne sylwety dziwacznych budynków sprawiają wrażenie bajecznych smoków-kolosów, walczących ze sobą w kłębach dymu i pary. Tajemnicze miejsca sfotografowane przez Gabora Kerekesa, z namalowaną na murze szubienicą i śladem po dziecięcym pokoju z otwartymi na ulicę ścianami, przywodzą na myśl już nie baśń, ale niepokojący, złowrogi sen o wojnie lub innej katastrofie, która wymiotła mieszkańców miasta.

Ściany budynków u Marka Likszteta to reminiscencja starożytnych budowli – śląskie mury mają tu w sobie prostotę i dostojeństwo egipskich lub sumeryjskich świątyń. Andrzej Jerzy Lech z żalem i nostalgią opisuje los oryginalnej i pełnej uroku śląskiej przemysłowej architektury, coraz głębiej ukrytej w rozrastających się bujnie drzewach i krzewach. Szaleństwo bluszczu oplatającego wszystko wokół i zakrywającego nagrobne płyty starego cmentarza ukazuje Ewa Andrzejewska, chwytając widoki tego miejsca pod światło – zalane blaskiem, stają się metaforą końca jednego i wizji drugiego życia. Czy z kolei to, co przedstawia Jakub Byrczek – ledwie widoczne na solnym papierze jego archaicznych talbotypii widoki ze składu niepotrzebnych rzeczy – można nazwać „życiem po życiu”? Te odrzucone przedmioty mają szansę znaleźć w komisie swojego nabywcę, który wymyśli dla nich nową rolę…

U Tomáša Rasla zapomniane miejsca nie są już ani brzydkie, ani straszne, ani budzące melancholię. Wydają się intrygujące i nie tyle tajemnicze, ile niemal wesołe – prowadzą same ze sobą jakąś grę, którą zrozumiemy może dopiero w przyszłości. Na tych zdjęciach otwiera się nowa, jasna perspektywa – dokąd jednak prowadzi? Ludzkie przedsięwzięcia, choćby z największym czynione rozmachem, są drobiną w porównaniu z pięknem i siłą natury – zdają się mówić fotografie Jozefa Česli. Czy rzeczywiście najlepsze, co można zrobić w obliczu gwałtownych przemian całego regionu, to zaufać mądrości natury? W tych porażających pięknem polnych pejzażach, z blaskiem wieczornego słońca kładącego się nisko na trawach, jest więcej wiary – czy stoickiego spokoju w obliczu Nieuniknionego?…

(Elżbieta Łubowicz)


Paweł Żak

Opowieści

fotografia

 

Wernisaż: 11.04.2007, godz. 17.00

Ekspozycja do 27.05.2007

 

Paweł Żak urodził się w 1965 roku. Studiował nauki społeczne na Uniwersytecie Warszawskim. Jest absolwentem Wydziału Komunikacji Multimedialnej Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu (dyplom w roku 2002). Obecnie jest wykładowcą fotografii w Wyższym Studium Fotografii ZPAF oraz Europejskiej Akademii Fotografii.

Paweł Żak wystawia i publikuje swoje prace w kraju i za granicą.


Marek Poźniak
Przeszłość współcześnie: Londyn
fotografia

05.03.2007 – 04.04.2007

finisaż: 05.04 (czwartek), godz. 17.00

Marek Poźniak urodził się w 1960 roku, studiował na Wyższym Studium Fotografii ZPAF i MKiS w Warszawie. Od kilkunastu lat mieszka na stałe w Berlinie. Jest autorem kilkunastu wystaw indywidualnych, brał udział w wielu wystawach zbiorowych ostatnio w dużej wystawie fotografii polsko - niemieckiej w Poczdamie.
Zajmuje się również grafiką i typografią komputerową, jest autorem kilku publikacji o charakterze fotograficznym, jego zdjęcia ilustrowały również książki poetyckie kilku autorów.

Marek Poźniak używa prostej angielskiej kamery Ensign wyprodukowanej około roku 1900. Ten specyficzny sprzęt nie posiada obiektywu (monokl) i nowoczesnej migawki. Pozwala to na odtworzenie klimatu fotografii początku XX wieku, dodatkowo podkreślonego motywami architektonicznymi tamtego czasu.

Fotografie wykonane zostały na ulicach Londynu pod koniec 2006 roku na angielskich filmach Ilford. Odbitki zostały wykonane na papierze chloro-bromowosrebrowym produkcji angielskiej i wywołane w odczynniku lithowym. Również ten zabieg przenosi odbiorcę w fotograficzną przeszłość.

Dzięki jego zastosowaniu następuje zabarwienie sepiowo-brązowe papieru oraz zagęszczenie ziaren srebra w ciemnych partiach. Cały proces został wykonany wg starych zasad rzemieślniczych. Jest to czysta fotografia na papierze. Bez nowoczesnego skanowania i wydruków.
Pierwszy kontakt z tymi fotografiami przenosi nas o około 100 lat wcześniej. Mamy wrażenie swoistej pętli czasowej zaciskającej się na naszych przyzwyczajeniach wizualnych. Autor zadaje pytania o charakter fotografii dokumentalnej jako sztuki oraz sposób dokumentalnego opisania świata.


copyright GCK 2005, koncepcja i kod -.mik.thesign.!., tresć i kolor - promocja GCK


newsletter